Święcenie ognia to jeden z najstarszych zwyczajów związanych z okresem Wielkanocy, który ma swoje korzenie zarówno w dawnych wierzeniach ludowych, jak i wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej. Choć dziś jest coraz rzadziej spotykany w swojej pierwotnej formie, jeszcze do niedawna był ważnym elementem życia społeczności wiejskich.
W przeszłości ogień rozpalano przed świątynią lub w centralnym miejscu wsi. Mieszkańcy gromadzili się wokół ogniska, a następnie zabierali jego część do swoich domów. Nie był to jednak zwykły ogień – traktowano go jako „nowy”, czysty i mający szczególne właściwości.
Charakterystycznym elementem tej tradycji było odpalanie od ognia tzw. huby (czyli suchego materiału łatwopalnego, często z grzybów nadrzewnych lub próchna). Tlącą się hubę zabierano do domu, aby przenieść ogień w bezpieczny sposób.
Po powrocie mieszkańcy wykorzystywali ją do okadzania domów i zabudowań. Dym miał chronić gospodarstwo przed nieszczęściami, chorobami oraz złymi siłami. Wierzono również, że zapewni pomyślność na cały nadchodzący rok.
Obecnie zwyczaj ten należy już do rzadkości i tylko w niektórych miejscach zachował się w bardziej tradycyjnej formie.
W naszym regionie praktykowany jest jeszcze w niewielu parafiach – między innymi w Męcinie oraz Chomranicach. Tam wciąż można spotkać mieszkańców, którzy podtrzymują dawny zwyczaj, odpalają hubę od ognia, a następnie wracają do swoich domów, by je okadzić.
Święcenie ognia w takiej formie to nie tylko religijny obrzęd, ale także ważny element dziedzictwa kulturowego i tożsamości lokalnej. Przekazywany z pokolenia na pokolenie zwyczaj przypomina o dawnym życiu wsi, wierzeniach i potrzebie wspólnoty.
Choć wiele podobnych tradycji zanikło, te, które przetrwały – jak w Męcinie i Chomranicach – stanowią wyjątkowy przykład żywej historii i przywiązania do lokalnych korzeni.

