Lód pękł w ułamku sekundy. Kobieta spacerująca z psem i mężczyzna, który ruszył jej na pomoc, nagle zniknęli pod powierzchnią Dunajca. Szanse na przeżycie w kilkustopniowej wodzie malały z każdą minutą. Gdy na miejsce dotarły służby, tonący byli już skrajnie wychłodzeni – walczyli o życie od blisko 20 minut.
Dramat na trasie Velo Dunajec
Do dramatycznego zdarzenia doszło w sobotę 17 stycznia 2026 r., około godziny 16:20, w miejscowości Ostrów pod Tarnowem. Kobieta z psem weszła na skute lodem koryto Dunajca. Krucha tafla nie wytrzymała ciężaru i załamała się, wciągając ją do wody. Widząc to, mężczyzna próbował ją ratować – również wpadł pod lód.
Przechodnie natychmiast wezwali pomoc. Jednym z nich był strażak-ochotnik, który rzucił tonącym długą gałąź, dzięki czemu zdołali utrzymać się przy powierzchni.
Policjant jako pierwszy na miejscu
Jako pierwszy z mundurowych przybył sierżant Michał Foltyn z tarnowskiej drogówki. Razem z OSP i strażakami zawodowymi podjął desperacką próbę dotarcia do poszkodowanych. Akcja była wyjątkowo trudna – śliski lód pękał pod nogami ratowników, a temperatura wody groziła szybkim zatrzymaniem krążenia u tonących.
W końcu udało się. Wspólnymi siłami służby wydobyły z rzeki oboje poszkodowanych i przekazały pod opiekę ratownikom medycznym. Oboje byli skrajnie wychłodzeni, lecz żywi.
Bohaterska postawa nagrodzona
Strażacy ochotnicy, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu i pomogli ratować ludzi, zostali później uhonorowani przez samorząd gminy Wierzchosławice za bohaterską postawę.
Policja apeluje: lód na rzekach to śmiertelna pułapka
Mundurowi po raz kolejny ostrzegają, że wchodzenie na zamarznięte rzeki jest ekstremalnie niebezpieczne. Tafla może pęknąć nawet pod niewielkim ciężarem, a w lodowatej wodzie człowiek traci siły już po kilkunastu sekundach.
ŹRÓDŁO
Małopolska Policja

