Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski poinformował o niepokojącym incydencie, do którego doszło w piątek przed jego prywatnym domem w województwie podlaskim. Jak relacjonował, ktoś rozlał gnojówkę w pobliżu posesji, próbował uszkodzić ogrodzenie, a także kierował groźby wobec niego i jego rodziny. Minister podkreślił, że takie działania nie mają nic wspólnego z protestem i uderzają w bezpieczeństwo jego bliskich.
Sprawą natychmiast zajęła się policja. W sobotę zatrzymano 35-letniego mężczyznę z województwa lubelskiego. Prokuratura postawiła mu zarzuty m.in. kierowania gróźb karalnych ze względu na przynależność polityczną oraz znieważenia konstytucyjnego organu państwa. W poniedziałek sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące.
Podczas konferencji prasowej minister zaznaczył, że rozumie emocje rolników i szanuje pokojowe formy sprzeciwu. Jako przykład podał protest przed jego biurem poselskim w Zambrowie, gdzie pojawiły się symboliczne znicze i wieniec. Jednocześnie wyraźnie podkreślił, że przekraczanie granicy prywatności i ataki pod domem rodzinnym są niedopuszczalne. Zapewnił też, że mimo gróźb nie zamierza się wycofywać ani ulegać presji.
Krajewski odniósł się również do zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości dotyczącej wniosku o jego odwołanie. Jego zdaniem takie działania tylko podgrzewają napiętą atmosferę i eskalują polityczny konflikt. Podziękował natomiast tym organizacjom rolniczym i politykom, którzy jednoznacznie potępili incydent i okazali mu solidarność.
Głos w sprawie zabrała także Podlaska Izba Rolnicza oraz przedstawiciele PSL, apelując o opanowanie emocji i prowadzenie protestów wyłącznie w granicach prawa. Jak podkreślano, groźby, wandalizm i zastraszanie nie mają nic wspólnego z demokratycznym wyrażaniem sprzeciwu.
Fot. PAP/Artur Reszko

