161
Nagranie pochodzi z odcinka programu „Duży w Maluchu”, w którym Żurek zasiadł za kierownicą kultowego Fiata 126p i udzielał wywiadu. Na filmie widać, jak pojazd przejeżdża przez pasy w chwili, gdy kobieta już na nie wchodziła, a prowadzący odcinek komentuje, że minister „prawie przejechał tej pani po stopach”.
Choć sam Żurek stara się bagatelizować sprawę, twierdząc, że piesza była „jeszcze daleko” i że jeździ „bardzo bezpiecznie”, nagranie stało się dowodem dla policji, która szczegółowo analizuje materiał i sprawdza, czy doszło do wykroczenia.
To nie pierwsza sytuacja, w której minister sprawiedliwości jest pod ostrzałem opinii publicznej – wcześniej prezentował statystyki o śmiertelnych wypadkach na polskich drogach podczas konferencji prasowej, próbując kreować się na obrońcę bezpieczeństwa. Tymczasem sama jego jazda w popularnym vlogu podważa wiarygodność tych komunikatów.
Policja z komisariatu w krakowskiej dzielnicy Grzegórzki bada obecnie okoliczności zdarzenia – od prędkości pojazdu po ewentualne zapisy monitoringu miejskiego. Wynik tych czynności może skończyć się na mandacie, punktach karnych, albo co gorsza – wnioskiem do sądu.
W mediach społecznościowych minister stara się odcinać od ewentualnej odpowiedzialności, powtarzając, że „wszyscy jesteśmy równi wobec prawa” i że ostateczną ocenę pozostawia policji. Jednak dla krytyków oznacza to kolejny przykład gry na wizerunek, w której realne bezpieczeństwo i odpowiedzialność skutecznie schodzą na dalszy plan
Zdjęcie Ministerstwo Sprawiedliwości
Krakowska policja wszczęła dochodzenie w sprawie nagrania, na którym minister sprawiedliwości Waldemar Żurek prowadzi samochód i – zdaniem wielu komentatorów – nie ustępuje pierwszeństwa pieszej na przejściu. Wideo, publikowane w internecie przez popularny kanał, błyskawicznie wywołało falę krytyki wobec członka rządu Donalda Tuska, podważając jego przekaz o „bezpiecznej polityce publicznej”.
Nagranie pochodzi z odcinka programu „Duży w Maluchu”, w którym Żurek zasiadł za kierownicą kultowego Fiata 126p i udzielał wywiadu. Na filmie widać, jak pojazd przejeżdża przez pasy w chwili, gdy kobieta już na nie wchodziła, a prowadzący odcinek komentuje, że minister „prawie przejechał tej pani po stopach”.
Choć sam Żurek stara się bagatelizować sprawę, twierdząc, że piesza była „jeszcze daleko” i że jeździ „bardzo bezpiecznie”, nagranie stało się dowodem dla policji, która szczegółowo analizuje materiał i sprawdza, czy doszło do wykroczenia.
To nie pierwsza sytuacja, w której minister sprawiedliwości jest pod ostrzałem opinii publicznej – wcześniej prezentował statystyki o śmiertelnych wypadkach na polskich drogach podczas konferencji prasowej, próbując kreować się na obrońcę bezpieczeństwa. Tymczasem sama jego jazda w popularnym vlogu podważa wiarygodność tych komunikatów.
Policja z komisariatu w krakowskiej dzielnicy Grzegórzki bada obecnie okoliczności zdarzenia – od prędkości pojazdu po ewentualne zapisy monitoringu miejskiego. Wynik tych czynności może skończyć się na mandacie, punktach karnych, albo co gorsza – wnioskiem do sądu.
W mediach społecznościowych minister stara się odcinać od ewentualnej odpowiedzialności, powtarzając, że „wszyscy jesteśmy równi wobec prawa” i że ostateczną ocenę pozostawia policji. Jednak dla krytyków oznacza to kolejny przykład gry na wizerunek, w której realne bezpieczeństwo i odpowiedzialność skutecznie schodzą na dalszy plan
Zdjęcie Ministerstwo Sprawiedliwości

