Wieczór, 22:40. Ulice spokojnej na co dzień Mszany Dolnej przecina policyjny patrol. Funkcjonariusze mają jasny cel – 39-letni mężczyzna, poszukiwany do odbycia kary więzienia, nie może dłużej unikać odpowiedzialności.
Zatrzymanie następuje szybko. Mężczyzna od miesięcy był na celowniku wymiaru sprawiedliwości. Nakaz doprowadzenia wydał Sąd Rejonowy w Limanowej. Kara? Osiem miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności.
Jazda na podwójnym zakazie
Do przestępstwa doszło 14 września ubiegłego roku. 39-latek wsiadł za kierownicę Jeepa, mając w organizmie blisko 3 promile alkoholu. To poziom, przy którym zaburzenia równowagi i percepcji są skrajnie niebezpieczne.
Problem w tym, że nie powinien prowadzić w ogóle. Obowiązywały go dwa aktywne sądowe zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Mimo wcześniejszego skazania i wyraźnego sygnału ze strony sądu, ponownie złamał prawo.
W świetle przepisów to klasyczna recydywa – powrót do przestępstwa pomimo wcześniejszego wyroku. W takich przypadkach sąd stosuje surowszą odpowiedzialność karną. I tym razem nie było taryfy ulgowej.
Koniec ucieczki
11 lutego mężczyzna został zatrzymany przez policjantów z Mszany Dolnej. Procedury były jednoznaczne – doprowadzenie do zakładu karnego i rozpoczęcie odbywania zasądzonej kary.
Za kratkami spędzi najbliższe osiem miesięcy.
Nietrzeźwi kierowcy wciąż pozostają jednym z największych zagrożeń na polskich drogach. Blisko trzy promile alkoholu to stan, w którym czas reakcji jest drastycznie wydłużony, a kontrola nad pojazdem – iluzoryczna.
Każda taka decyzja może zakończyć się tragedią. Tym razem nie doszło do wypadku. Ale mogło.
Policja przypomina: łamanie sądowych zakazów i prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu to przestępstwo, które nie pozostaje bez konsekwencji. W Mszanie Dolnej finał tej historii jest jednoznaczny – cela zamiast kierownicy.
Źródło; Policja Limanowa

