Jeszcze niedawno stał tu jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w centrum Limanowej. Dziś – z pałacyku nie zostało prawie nic. Rozbiórka obiektu znanego jako Pałacyk pod Pszczółką weszła w kluczową fazę, a zdjęcia z góry pokazują obraz, który trudno było sobie wyobrazić zaledwie kilka tygodni temu.
To nie jest zwykły plac budowy. To miejsce, gdzie w ciągu kilku dni runęła ponadstuletnia historia.
Na terenie dawnego pałacyku pracuje ciężki sprzęt, a robotnicy usuwają kolejne warstwy konstrukcji, która jeszcze niedawno była symbolem dawnej architektury miasta. Dach przestał istnieć, większość ścian legła w gruzach, a cały budynek przypomina jedną wielką hałdę cegieł, drewna i zbrojeń. Fragmenty dawnych pomieszczeń, okien czy elementów elewacji znikają pod koparkami, które sukcesywnie „zjadają” resztki konstrukcji.
Widok z drona dosadnie pokazuje skalę zmian — pozostał jedynie zarys fundamentów, a tam, gdzie znajdowały się korytarze, sale czy gabinety, dziś widnieje chaotyczna mozaika gruzu i drewna.
Pałacyk pod Pszczółką był jednym z najstarszych murowanych obiektów w Limanowej. Jego dzieje pełne były zwrotów i dramatycznych momentów. W czasie II wojny światowej mieściła się tu niemiecka żandarmeria, a po 1945 r. – Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, co sprawiło, że budynek na zawsze zapisał się w pamięci świadków tamtych czasów.
Mimo apeli mieszkańców i lokalnych społeczników o ochronę dziedzictwa, obiekt nie został wpisany do rejestru zabytków, co otworzyło drogę do jego rozbiórki. Decyzje administracyjne zapadły pod koniec ubiegłego roku. Gdy teren ogrodzono blaszanym płotem, było jasne, że to początek końca.
Choć budynek od lat popadał w ruinę, wiele osób traktowało go jak symbol dawnych czasów – miejsce, które powinno zostać zachowane jako świadectwo historii miasta. Teraz, gdy pałacyk znika niemal na oczach mieszkańców, emocje są wyraźnie podzielone. Jedni widzą w rozbiórce szansę na nowe zagospodarowanie przestrzeni, inni – stratę czegoś, czego nie da się odbudować.
Jedno jest pewne: po Pałacyku pod Pszczółką pozostaną już tylko zdjęcia, wspomnienia i opowieści. A dokumentacja z ostatnich dni jego istnienia staje się ważną częścią lokalnej historii.







